|
Zwiedzaj Trójmiasto, Polskę, świat.
|
Wpisany przez Administrator
|
|
Czwartek, 12 Październik 2006 10:00 |
|
Karaiby. SAINT BARTHELEMY . Można tu znależć udaną mieszankę ekskluzywnego odosobnienia, karaibskiej radości życia i francuskich dobrych manier. Małe jest piękne - powiada przysłowie. Może nie zawsze, ale tutaj się sprawdza. Wyspa Saint-Barthelemy (obiegowy skrót St. Barth) - położona w archipelagu Małych Antyli na Karaibach jest naprawdę niewielka. Ma zaledwie 8 km długości, a w najszerszym miejscu nie przekracza 4 km. Bez wysiłku daje się przemierzyć wzdłuż i wszerz. Mało kto wie, że wyspa była w przeszłości szwedzką kolonią, jedyną zresztą. Obecnie należy do departamentu zamorskiego Francji w tzw. Indiach Zachodnich. Na tę malowniczą wysepkę - nie bez powodu nazywaną skrawkiem raju - gości przyciąga wiecznie trwające lato, ciepłe morze, bujna tropikalna roślinność porastająca zbocza dawno wygasłych wulkanów. Można tu spacerować po górskich ścieżkach lub skryć się na dzikich, cudownych plażach z białego, sproszkowanego korala. Na wakacje przyjeżdżają tu sławni i bogaci Ale na turystów czekają też luksusowe hotele, apartamenty i wille, do których wiozą ich samochody podstawione w porcie lotniczym St. Jean położonym na przedmieściach Gustavii, nieoficjalnej stolicy wyspy. Sympatyczni tubylcy postarali się, aby gościom niczego nie brakowało do szczęścia. Spędzony tu urlop jest doznaniem, którego się nie zapomina. Wszędzie panuje luźna, przyjemna atmosfera. Przy kawie w barze de FOubli, podczas spaceru po wykwintnych butikach Gustavii lub podczas objazdu wyspy samochodami przypominającymi jeepy, a zwanymi tu „mini-moke". - Żyje się tu w dobrobycie, ale się nim nie obnosi , Przepych okazuje jedynie przyroda. Kucharze też się starają. Tubylcy uważają, że najbogatsi goście wyspy, którzy szukają tu beztroski, egzotyki - jak np. Boris Becker, Joan Collins, Brad Pitt czy Robert De Niro - mogą ostatecznie zrezygnować z luksusowych limuzyn i wyszukanej garderoby, ale nie z rozkoszy podniebienia, jakie proponuje restauracja eleganckiego hotelu Guanahani. Tutejsza kuchnia łączy wiele smaków - Karaibska kuchnia przyprawiona francuską finezją znajduje na St. Barth doskonałe połączenie. - St. Barth to również najlepsze miejsce do leczenia stresu. |
|
Zmieniony ( Wtorek, 25 Sierpień 2009 14:12 )
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
Środa, 07 Lipiec 2004 09:54 |
|
Genewa rozlokowała się malowniczo nad jeziorem Leman - zwanym też Genewskim. Na lewym brzegu jest Stare Miasto, najwyższa na świecie fontanna, Jardin Anglais z ogromnym zegarem kwiatowym i większość muzeów, na prawym - gmachy organizacji międzynarodowych, kasyno i ekskluzywne hotele. A piękne parki i promenady są po obu stronach jeziora. W centrum Stare Miasto ze strzelistą katedrą św. Piotra, parę kroków od parku Promenada des Bastions ze stumetrowej długości pomnikiem Reformacji, niedaleko uniwersytetu. Wszędzie jest blisko. Nie ma tu nieznośnych paparazzich, są za to znośne podatki. Praktycznie wszędzie dojdziemy pieszo. Oglądanie oszołamiających wystaw z zegarkami na nie du Rhone też może być przyjemnością. Innego rodzaju doznań dostarczy obejrzenie w muzeum sztuki i historii „Cudownego połowu ". Jest to niezwykły obraz, na którym Chrystus chodzi po powierzchni wody Jeziora... Genewskiego, a nie Galilejskiego. W tle widać wyraźnie miasto. Z widokiem na alpejski szczyt Mont Blanc Co trzeci mieszkaniec jest cudzoziemcem. Tysiące z nich pracuje - choć nie bardzo wiadomo co robi - w ponad 200 organizacjach międzynarodowych. Mają tu swoje siedziby m.in. ONZ, Międzynarodowy Czerwony Krzyż, Światowa Organizacja Zdrowia. Co może jeszcze robić turysta w Genewie? Koniecznie powinien pójść na Stare Miasto - chociaż może sobie darować ślady po Juliuszu Cezarze, czyli wykopaliska starorzymskie. Warto natomiast sforsować wieżę katedry św. Piotra, z której roztacza się piękny widok na miasto, jezioro i Alpy. Wypada też zwiedzić Pałac Narodów, w którym mieści się europejska siedziba ONZ. Wnętrza zdobią - podarowa-neprzezTÓżne kraje - dzieła sztuki. Jednak niewątpliwie o wiele ciekawszy okaże się pobyt w Muzeum Międzynarodowego Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca, ukazującym wieloletnie dokonania tych humanitarnych organizacji. A wieczorem można powtórzyć spacer prawym brzegiem jeziora i idąc bulwarem Mont Blanc podziwiać po przeciwnej stronie barwnie iluminowane budynki i podświetloną fontannę. (k) . |
|
Zmieniony ( Wtorek, 25 Sierpień 2009 14:26 )
|
|
|
|
Online:
Naszą witrynę przegląda teraz 1 gość
|